Pół roku później notatkę tę, wraz z kilkoma innymi, wyciągnęłam z notatnika w rozmównicy tynieckiej, w obecności ojca Leona Knabita. I zaczęłam zadawać pytania… Tak to, w bardzo prozaiczny sposób popełniliśmy książkę Szukając Boga.
Cóż to za wątpliwości targały mną na tyle, by zwrócić się z nimi do ojca Leona? Po pewnym czasie od mojego nawrócenia zaczęłam zastanawiać się nad sensownością podjętej decyzji. Później pojawiła się refleksja nad tym, w jaki sposób mogę dalej rozwijać swoją wiarę. Te rozmyślania zakończyła nie tylko decyzja o pozostaniu na raz obranej drodze, lecz także pomysł na książkę.
